Wspnienia z tamtych lat

Onego dobrego czasu… . Wtedy w każdej smażalni był dorsz bałtycki, fląderka też była, można było wędzoną szprotkę kupić w Centrali Rybnej w Gdyni. A najsmaczniejszy to był z kiosku w ODRZE Makrel a la łosoś. Tylko tam można było to dostać i to nie zawsze. Troszkę zbyt późno się zorientowali co można dobrego z makreli zrobić. Pamiętam lata jak szef floty Dalmoru z łowisk na Georges Bank wysyłał do komitetu PZPR że tylko w ciągu jednego miesiąca flota Dalmoru wyrzuciła za burtę 1400 ton makreli. Ich statki mogły tylko łapać i solić śledzia. Tylko że nie tylko śledź wchodził w siatki. To była taka rabunkowa gospodarka że się w głowach nie mieściło. Nam mówili że nie ma zbytu na makrela bo górnicy chcą śledzia z beczki. Ano, mądry człowiek to bierze co Natura daje a nie co zalecają dyrektywy partyjne. Odrowskie trawlery B-20 (tzw. Jeziorka; Sejno, Gardno, Gopło, Morąg etc). mogły mrozić makrela ale tylko kilkaset kartonów (300?) a reszta szła za burtę. A teraz co? Makrela łowią Brytole, a Polska płaci w €. Na zdjęciu m/t „Sejno” – 4 last makrela, roboty od świtu do świtu, bo wtedy zgodnie z Regulaminem Pracy było 20 godz pracy i 4 godz. snu na dobę. Ot co!

One Reply to “Wspnienia z tamtych lat”

  1. Chciałbym dodać że od prawej na kupie makreli siedzą: Mietek Sikacki, Zbigniew (Wojtek) Gamski, czyli ja, Janusz Wiśniewski, Ignac Olech, z tyłu Marian Chmieliński (Mariola) i Helmut Biesalski (tego nie jestem 100% pewien). Pozdrawiam ich wszystkich jeżeli to czytają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *