52 Rocznica Marcowej Wiosny 1968

52 Rocznica Marcowej Wiosny 1968

To była przemilczana historia. Młodzi z lat 60-tych wiedzą o Marcu 68 tyle co sami przeżyli. Młodzi w Marcu 08 nie wiedzą nic. Milczenie jest rzeczą złą, przemilczanie, nawet gorszą, daje bowiem pożywkę elementom zainteresowanym, aby przekazać swą własną wersję wydarzeń licząc że padnie ona na jałowy grunt a to co wzrośnie nawet jak kłamstwem będąc w prawdę się zamieni i jako taka zapamiętaną zostanie. Dlatego wiedząc, że skrywanie prawdy grzechem ciężkim jest pokazujemy inna wersję Marca 68 przez naocznego uczestnika tych wydarzeń spisaną.

Od 52 lat z różnym nasileniem pojawia się podnoszony przez Żydów temat marzec 1968 i sprowadzany jest do ekscesów antysemityzmu, jaki rzekomo miał miejsce w tym czasie w Polsce, do protestów intelektualistów i studntów dotyczących zdjęcia Dziadów A, Mickiewicza?

W każdą rocznicę tamtych wydarzeń uruchomiana jest fala przeinaczeń i fałszów.

Z uporem i premedytacją siły nieżyczliwe Polsce i Polakom utrwalają w świadomości i opinii publicznej w kraju i na świecie pogląd, jakoby wydarzenia mające miejsce w kraju w marcu 1968 były wyłącznie, a przynajmniej głównie, przejawem tkwiącego w Polakach antysemityzmu, zaś występujące także w tym czasie konflikty między społeczeństwem, a zwłaszcza młodzieżą akademicką, inteligencją, intelektualistami, a władzą stanowić miały tylko tło i margines nie mający istotnego znaczenia. Usiłuje się nadal podtrzymywać wersję wydarzeń i utrwalić pogląd o rzekomym antysemityzmie Polaków wynikającym, wręcz z ich natury narodowej.

Do podtrzymania takiego fałszywego mitu przyczyniła się w niemałym stopniu nieudolna i nieskuteczna urzędowa filosemicka propaganda, która miast zwalczać i obalać owe fałszywe poglądy, przedstawiać prawdziwą wersję wydarzeń, przyjęła metodę przemilczania niesłusznych inkryminacji, torując w ten sposób drogę kłamstwom i oszczerstwom.

Podobną metodę stosuje się nadal wychodząc z błędnego założenia, że jeśli o jakichś sprawach się nie mówi, to one nie istnieją. W rezultacie takiej postawy w świadomości wielu młodych Polaków utrwala się rzeczywiście przekonanie, że w marcu 1968 roku, i w miesiącach następnych, doszło w kraju do fali antysemityzmu wywołanej przez rodzimych szowinistów, czego skutkiem miałyby być szykany, represje, zwalniania z pracy i wypędzanie z Polski wielu wartościowych obywateli pochodzenia żydowskiego. Takie przedstawianie wydarzeń marcowych jest ordynarnym kłamstwem, prymitywnym, bezczelnym przeinaczaniem faktów i dlatego trzeba się temu stanowczo i skutecznie sprzeciwiać. Przede wszystkim nie należy rozpatrywać wydarzeń marcowych w oderwaniu od istniejących wówczas warunków w Polsce i na świecie. Był to rok buntów społecznych, szczególnie młodzieży i inteligencji na całym świecie, a nie tylko w Polsce. Był to już dwunasty rok rządów Władysława Gomułki i ich schyłek. Wyraźnie odczuwalne stawały się tendencje nawrotu do stalinowskich praktyk rządzenia, do dyktatury. Tępiono wszelką nieprawomyślność, wszędzie węszono rewizjonizm, antykomunizm, kontrrewolucję, działania agentów imperializmu. Toteż każdy, kto sprzeciwiał się rządzącej ekipie, kto krytykował system rządzenia, nawoływał do przeprowadzenia zmian, reform, demokratyzacji życia, rozszerzenia swobód obywatelskich, wolności, był prześladowany, szykanowany, niszczony. Każdy… a nie tylko obywatele polscy pochodzenia żydowskiego. Przykład Władysława Bieńkowskiego, jednego z współzałożycieli PPR, którego partia szykanowała za jego nawoływanie do reform socjalizmu. Toteż elementarne poczucie uczciwości nakazuje ujawniać prawdę o tamtych wydarzeniach i ich tło polityczno-społeczne. Trzeba, więc dowodzić, na podstawie niezaprzeczalnych faktów, prawdy, że wydarzenia marcowe w Polsce były wynikiem wielu przyczyn, a także były echem wydarzeń światowych, a nie specyficznie polskie.

Rok 1968 można bez przesady nazwać rokiem wiosny buntów młodzieży na świecie, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie, choć ich przyczyny były różne. O co innego chodziło młodzieży protestującej w RFN, Francji, Hiszpanii, we Włoszech, w USA, a czego innego domagała się młodzież polska, czechosłowacka i innych krajów socjalistycznych. Wspólne było jednak niezadowolenie z istniejącego porządku świata i braku dalszych jasnych perspektyw. Młodzież Zachodu odrzucała model konsumpcyjny, zaś młodzież Wschodu domagała się większych swobód, wolności, praw obywatelskich. Dlatego na Zachodzie młodzież sympatyzowała z ruchami lewicowymi, a nawet lewackimi, maoistowskimi. W lutym tegoż roku młodzież Europy Zachodniej wypowiadała się po stronie Demokratycznej Republiki Wietnamu, a przeciw Stanom Zjednoczonym toczącym wojnę z DRW. W czasie tych manifestacji wyrażano często sympatie, poparcie, akceptacje działalności Czerwonych Brygad i grup terrorystycznych typu Baader Meinhoff. W marcu studenci włoscy domagali się większego wpływu na zarządzanie uniwersytetami. Bunty te przybrały szerokie rozmiary. 3 marca doszło do bardzo ostrych starć w Rzymie między studentami a policją. W kwietniu w USA zamordowany został Martin Luter King, co spowodowało zamieszki w większych miastach USA, zwłaszcza w dzielnicach murzyńskich. Bardzo silne było wrzenie wśród studentów w RFN. Szczególnie ostre starcia miały miejsce 12 kwietnia w Berlinie Zachodnim. W maju nasiliło się niezadowolenie młodzieży akademickiej we Francji. Powodem manifestacji w Paryżu była decyzja rządu o likwidacji Wydziału Humanistycznego Sorbony liczącego 12 tys. studentów. Szczególnie ostre walki z policją miały miejsce w dzielnicy Łacińskiej Paryża. Zaburzenia we Francji stały się powodem manifestacji i protestów solidarnościowych studentów Berlina Zachodniego i Frankfurtu n.M. Buntowali się także robotnicy. 18 kwietnia zbuntowali się robotnicy zakładów Renault i ogłosili strajk okupacyjny. Niezadowolenie z rządu, postępowania władz wobec studentów powodowało nowe strajki i manifestacje. Już 21 maja strajkowało we Francji 8 milionów pracowników, 28 maja liczba strajkujących osiągnęła 10 milionów, natomiast w początkach czerwca przekroczyła 15 milionów.

Owe wrzenia społeczne młodzieży, manifestacje studenckie miały miejsce w wielu krajach europejskich. 22 maja manifestowali studenci w Madrycie, w Rzymie, Turynie, Belgradzie, Brukseli, Sztokholmie i przeniosły się na kontynent amerykański.

We Francji napięcie doszło do takiego stanu, że 16 czerwca rząd Francji prezydenta de Gaulla zapowiedział wprowadzenie stanu wojennego. Zapowiedź ta wcale nie uspokoiła nastrojów i już 16 czerwca wybuchła nowa fala demonstracji studenckich w Paryżu. Rząd dał rozkaz policji wkroczenia na teren Sorbony i usunięcia studentów okupujących uczelnię siłą. Władze rozwiązały też wiele organizacji studenckich. W wyniku ostrych walk między policją i demonstrującą młodzieżą, tylko w Paryżu było rannych 1910 policjantów i 1459 demonstrantów.

Z 20 na 21 sierpnia o godz. 23,40 nastąpiła inwazja wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w celu przerwania podjętych wiosną reform przez ekipę Aleksandra Dubczeka. W akcji tej udział wzięło także wojsko polskie. Wydarzenia te wywołały falę protestu w całym demokratycznym świecie oraz silny opór w Czechosłowacji. Do najostrzejszych protestów doszło 28 i 29 października w Pradze, gdzie manifestowało ponad 40 tys. studentów, pracowników naukowych, inteligencji, młodzieży. Podobne manifestacje powtórzyły się 7 listopada i później. Spektakularnym gestem protestu i rozpaczy było samospalenie się studenta Jana Palacha w centrum Pragi na Waclawskich Namestiach. Przytoczone fakty stanowią tło, na którym należy rozpatrywać wydarzenia marcowe w Polsce. Dowodzą także niezadowolenie z istniejącego porządku w Polsce i na świecie. Wyrażali je nie tylko polscy studenci, intelektualiści, inteligencja, ale również młodzież na Zachodzie, robotnicy we Francji, Murzyni w USA, przeciwnicy wojny w Wietnamie, agresji na Czechosłowację.

Podłoże protestów w Polsce

Studenci, intelektualiści, inteligencja i wiele innych grup społecznych w Polsce miało dość istotnych powodów do niezadowolenia z rządów Władysława Gomułki, który pod koniec swojego władania dążył tylko do utrwalenie istniejącego stanu rzeczy i sprzeciwiał się wprowadzeniu jakichkolwiek zmian, reform, postępu. Zbliżająca się fala wyżu demograficznego wymagała nowych miejsc w szkołach średnich, wyższych, nowych stanowisk pracy, mieszkań, żłobków, przedszkoli…Tymczasem w przemówieniach Gomułki obywatele, a zwłaszcza młodzież, słyszała ciągle w formie wyrzutu, jaki to ona sprawia kłopot władzy, która musi zabiegać o budowę nowych szkół, przedszkoli, tworzyć nowe stanowiska pracy, zapewniać mieszkania, opiekę zdrowotną… i w ogóle rząd musi dopłacać do obywateli. Młodzieży uczącej się, przy każdej okazji wypominano, jakich to doznaje dobrodziejstw mogąc uczyć się w bezpłatnych szkołach, natomiast obywatelom pracującym, że dzięki władzy ludowej, nie grozi im bezrobocie. Ponieważ te argumenty o rzekomych dobrodziejstwach władzy nie trafiały do przekonania światłej części społeczeństwa, zwłaszcza inteligencji, studentów, młodzieży, wzrastało napięcie, które wyzwoliło tłumione przez lata protesty niezadowolenia. Niezadowolona z istniejącej sytuacji w kraju była, nie tylko młodzież i inteligencja, ale także aktyw partyjny wszystkich szczebli. Zwłaszcza kadra partyjna w średnim wieku oraz młodsza kadra aparatczyków PZPR. SD, ZSL, PAX, organizacji młodzieżowych, społecznych, niecierpliwie oczekująca awansów. Utrwalony przez 12 lat partyjno-rządowy establishment był przeciwny jakimkolwiek znaczącym zmianom obawiając się utraty swych stanowisk, wpływów i uprzywilejowanych pozycji. Podobnie jak na Kremlu, tak i w Polsce nastąpiła petryfikacja systemu i kadr. Toteż młodzi, ambitni działacze partyjni, (Jacek Kuroń, Adam Michnik, Henryk Szlajfer, Mosze Dojczgewand, Antoni Zambrowski, Seweryn Blumsztajn, Karol Modzelewski i im podobni), mniej zdolna młodsza kadra dydaktyczna na uczelniach, pracownicy aparatu partyjnego, administracji państwowej byli zainteresowani wybuchem fali niezadowolenia, w których to warunkach mogliby się wykazać pewną sprawnością, operatywnością, przydatnością, zaś wielu z dotychczasowych członków władzy nieudolnością i nieprzydatnością. Wybuch niezadowolenia społecznego był im potrzebny do odbicia się w górę. Gdyby go nie wywołali studenci, to uczyniłyby to inne siły, mniej więcej w tym samym czasie. Innymi słowy wydarzenia marcowe były autentycznym wyrazem niezadowolenia pewnej, bardziej światłej części społeczeństwa zamanifestowane postawami studentów i intelektualistów, ale sprowokowane, manipulowane i wykorzystane przez graczy politycznych przepychających się do władzy. Było kilka grup pragnących wykorzystać niezadowolenie społeczne dla swoich osobistych lub grupowych celów.

W rezultacie grupy Maczara i Gierka dopchały się do władzy, natomiast grupa tzw. „Komandosów „( późniejszych KOR-owców) Kuronia, Michnika, Modzelewskiego, Lipskiego, by osiągnąć swój cel, musiała poczekać do sierpnia 1980 roku, a zwieńczyła swój pełny sukces dopiero w 1989 roku w Magalence i przy “okrągłym stole”.

Powstaje słuszne pytanie; skoro wydarzenia marcowe dotyczyły walki o władzę między poszczególnymi frakcjami politycznymi i pretendentami do władzy ( grupa Michnika, Kuronia i Modzelewskiego , uważała się za ortodoksyjnych komunistów o ludzkim obliczu i opowiadała się za tzw. Eurokomunizmem), to dlaczego łączy się te działania z jakimiś postawami antysemickimi? Otóż w tej walce o władzę dużą rolę odgrywali obywatele polscy narodowości żydowskiej i każdy atak na ich stanowiska był przez nich i wrogą Polakom propagandę, traktowany jako przejaw polskiego antysemityzmu. Krytykowanie np. stalinowca, byłego sekretarza i wieloletniego członka Biura Politycznego KC PZPR Romana Zambrowskiego, albo młodszej generacji: Michnika, Modzelewskiego. Geremka, Baumana , Dojczgewanda, Szlajfera , Grudzińską, Toruńczyk, Lasotę, braci Smolarów i im podobnych, traktowane było jako przejaw antysemityzmu.

Gdy wyrzucano Polaków z pracy za tzw. postawy rewizjonistyczne ( sam tego doświadczyłem w marcu; usunięty zostałem, na wniosek SB z Kuratorium Wrocławskiego Okręgu Szkolnego pod zarzutem wyznawania poglądów rewizjonistycznych.), to nikt w ich obronie nie występował, gdy jednak to samo spotkało obywateli pochodzenia żydowskiego, to nazywano to antysemityzmem i odzywały się protesty międzynarodowe w ich obronie. Z tym że Polakom stanowczo odmawiano wydania paszportu na wyjazd na Zachód , uzasadniając odmowę, że wyjazd z kraju jest wyróżnieniem i przywilejem tylko dla Żydów.

Czy jednak w czasie tych zamieszek nie ucierpieli także ludzie niewinni, w tym obywatele pochodzenia żydowskiego?

Owszem, zdarzały się także i takie przypadki, ale były one rzadkie i w odniesieniu do osób pochodzenia żydowskiego szybko naprawiane. Nie musieli, więc opuszczać Polski, ale cierpliwie czekać na naprawienie krzywd (np. polscy przedsierpniowi opozycjoniści czekają na naprawienie im krzywd już ponad 40 lat). Część Żydów np. Jerzy Urban, Daniel Passent, Artur Sandaer, Adam Schaff, Bronisław Geremek, Adam Michnik, Antoni Zambrowski, Jan Lityński, Jerzy Osiatyńsk, Karol Modzelewski i wielu innych, nie opuściło Polski i szybko wróciło do łask. Czy zatem wolno mówić, że w Polsce był lub jest antysemityzm . Otóż w Polsce nigdy nie było antysemityzmu i nie ma go także obecnie, a wszelkie przypisywanie Polakom masowych postaw antyżydowskich jest oszczerstwem. Natomiast są słuszne pretensje do tych obywateli, także pochodzenia żydowskiego, którzy działali i działają na szkodę Polski i Polaków.

Antypolskie manipulacje statystyką

Z roku na rok, jak słabnie pamięć społeczeństwa usiłuje się wyolbrzymiać liczbę osób, które opuściły PRL w 1968 roku. Zwłaszcza próbuje się wmówić opinii zachodniej, że w wyniku rzekomych działań antysemickich w marcu 1968 r. w Polsce wypędzono dziesiątki tysięcy, a nawet setki tysięcy najlepszych patriotów , najbardziej wykształconych obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Jest to prymitywne i ordynarne kłamstwo. Wystarczy przyjrzeć się statystyce by stwierdzić rozmiary tego kłamstwa . Otóż z PRL wyemigrowało na stałe, głównie żydów i osób pochodzenia niemieckiego w 1965 r. – 32,1 tys., w 1966 – 28,7 tys., w 1967 – 21,8 tys., w 1968 – 19,4 tys., w 1969, (a więc w roku rzekomych prześladowań) – 22,1 tys., i w 1970 r. już tylko – 14,1 tys.. Celowo przytoczyłem dane z kilku lat by łatwiej dostrzec przesadę, kłamstwo i manipulowanie liczbami przez Żydów . Przyjrzyjmy się liczbom – w latach 1965 i 1966 wyemigrowało z kraju 61 tys. wszystkich obywateli ( Polaków, Żydów, Niemców i innych narodowości ), natomiast w latach rzekomego gwałtu antysemickiego w Polsce tj. w latach 1967 i 1968 tylko 41 tys.. Jeszcze inaczej rzecz przedstawiając, w latach 1967,1968 i 1969 wyemigrowało z Polski 63,3 tys., głównie Polaków, Niemców i Żydów, czyli o 2 tys. więcej niż w dwóch latach poprzednich , tj., 1965 i 1966, ale średnio mniej: w latach 1965-1966 – średnio rocznie emigrowało 30,5 tys., a w latach 1967, 1968 i 1969 – średnio 21,1 tys., gdzie zatem jest ów rzekomy exodus Żydów z Polski spowodowany antysemityzmem Polaków w 1967 i 1968 r. ? Oczywiście nie należy sugerować się liczbami gdy chodzi o ludzi. Nawet utrata jednego obywatele może być znaczącym, niekorzystnym ubytkiem ale nie dajmy się szantażować liczbami. Skoro użyto już szantażu liczbowego, to spójrzmy na inne liczby, świadczące rzeczywiście o wielkim exodusie Żydów z Polski w 1956 r., choć nikt ich wtedy nie wypędzał, nie zmuszał, nie namawiał do wyjazdu. Przeciwnie. Właśnie wtedy zaczął się powrót do kraju patriotów polskich z Zachodu i ze Wschodu, którzy do 1956 roku nie mieli prawa i możliwości powrotu. W roku 1955 emigrowało z kraju tylko 2300 (sic. dwa tysiące trzysta) obywateli, ale już w 1956 – 33 tys., w 1957 – 148 tys., a w 1958 132.800, i znów w 1959 tylko 29 tys. A więc bez gwałtów, nacisków, zachęt w latach 1957-1958 dobrowolnie emigrowało z Polski, głównie na Zachód, do USA i Izraela 280 tys. Nie trzeba chyba dodawać, że nie wyjechali z pustymi rękoma, z chudymi tobołkami lecz ze znacznym majątkiem . ( fragment większego opracowania przygotowanego do druku).

Dlaczego Żydzi boją się prawdy

Przedstawiciele organizacji żydowskich w USA z oburzeniem odrzucają zarzuty Normana Finkelsteina, który twierdzi w książce „The Holocaust Industry: The Abuse of Jewish Victims” (Holocaust jako przemysł: eksploatacja żydowskich ofiar), że zabiegi o odszkodowania za cierpienia Żydów podczas holocaustu i o restytucję ich majtków zagrabionych przez hitlerowców stały się swego rodzaju dochodowym interesem, który może ożywić nastroje antysemickie w krajach będących obiektem roszczeń.

Finkelstein utrzymuje, że organizacje żydowskie zawyżają liczbę ofiar, aby uzyskać jak najwięcej funduszy tytułem rekompensat, z których jednak ocaleni i ich rodziny nie otrzymują potem należnych im odszkodowań. Krytykuje też wysokie roszczenia wobec Polski o restytucję mienia żydowskiego. (…). Co ciekawe, Żydzi nie domagają się żadnego odszkodowania od Rosji, choćby za mienie skonfiskowane im na dawnych terenach Polski anektowanych po wojnie przez ZSSR. P Harris. (Źródła – PAP)

Gra antysemityzmem

Od wielu lat siły nieżyczliwe Polsce i Polakom nadużywają zarzutu o rzekomym antysemityzmie społeczeństwa polskiego. Im bardziej Polacy zachowują się biernie i pokornie wobec tego nieuzasadnionego zarzutu, tym częściej jest on wysuwany w formie szantażu. Gdy np. rząd Polski zwrócił się do W. Brytanii o ekstradycję b. prokurator okresu stalinowskiego – Heleny Wolińskiej odpowiedzialnej za skazanie bezpodstawnie na śmierć polskiego patrioty gen. Emila Fieldorfa – Nila, to Wolińska oświadczyła, że jest to wobec niej przejaw antysemityzmu. Podobnie rzecz się ma z Samuelem Morelem b. komendantem obozu koncentracyjnego w Jaworznie, w okresie stalinowskim, odpowiedzialnym za śmierć setek niewinnych ludzi, głównie Niemców, autochtonów, akowców i osób źle widzianych przez władze bierutowskie. Żądanie strony polskiej wydania go przez władze izraelskie zostało także potraktowane przez światową opinię żydowską jako przejaw polskiego antysemityzmu. Nawet ostatnie dezercje wielu działaczy z Unii Wolności do Platformy Obywatelskiej traktowane jest przez kierownictwo tej partii jako dowód rzekomego antysemityzmu. Miała to rzekomo być manifestacja niechęci do ówczesnego szefa UW – Geremka i jego żydowskiego otoczenia. Ostatnio nagłaśniana jest sprawa zbrodni na Żydach rzekomo dokonanych przez Polaków. Opinia żydowska nie pozwala poznać dogłębnie wydarzeń, okoliczności, przyczyn. Jeśli brała udział w tych wydarzeniach miejscowa ludność polska, to trzeba koniecznie poznać motywy jej zachowania. W pierwszych dniach 1945 roku po wkroczeniu wojsk radzieckich do Polski byłem świadkiem bardzo brutalnego traktowania cywilnych Niemców przez Polaków, zwłaszcza po odkryciu zbrodni hitlerowskich w Radogoszczy, w lasach Wiączyńskich koło Łodzi. Wynikało to z nienawiści, zemsty, odwetu. Trzeba koniecznie ustalić czym kierowali się Polacy w Jedwabnem? Dla ustalenia prawdy konieczne jest ujawnienia motywów zemsty, odwetu za służalczość wobec Sowietów? Może rzeczywiście był to akt nienawiści do okupantów sowieckich, do ich agentów, pomocników zbrodni, wyroki wydawane na kolaborantów a nie na Żydów?

Niewdzięczność Żydów

Od wielu lat różne grupy nieżyczliwe Polsce usiłują wmówić opinii światowej rzekomy antysemityzm Polaków. Czynią to często także i ci, którzy Polakom zawdzięczają bardzo wiele, nawet życie. Bowiem w okresie największego nasilenia prześladowań Żydów w Europie w okresie hitlerowsko-nazistowskim, wielu Polaków z narażeniem własnego i najbliższych życia, ukrywało i pomagało przetrwać wielu tysiącom Żydów. Wielu Żydów, którzy dzięki Polakom przeżyło, okazało swą wdzięczność i przyczyniło się do wyróżnienia ich zaszczytnym tytułem i medalem – „Sprawiedliwy wśród narodów świata”, a także przyznaniem im honorowego obywatelstwa Izraela.

Jedna trzecia wszystkich tego rodzaju wyróżnień przyznana została właśnie Polakom. Żaden naród nie uczynił w przeszłości tyle dobrego dla Żydów, co naród polski.

Także po wojnie Żydzi w Polsce traktowani byli szczególnie życzliwie, a nawet faworyzowani. Korzystali ze specjalnych przywilejów. Zajmowali najwyższe stanowiska w państwie; w rządzie, w wojsku, UB, Informacji Wojskowej, w dyplomacji, w administracji, w gospodarce, nauce …

W okresie stalinowskim np. doszło do tego, że pochodzenie żydowskie wręcz nobilitowało, preferowało na znaczące, wpływowe, lukratywne stanowiska.

Było to wynikiem polityki Stalina, który choć Żydów nie lubił, podobnie jak wszyscy Rosjanie, to się nimi chętnie wysługiwał. Po prostu bardziej wierzył Żydom niż Polakom. Ponadto powojenni Żydzi w większości przybywali ze Związku Radzieckiego, więc lepiej znali realia sowieckie, które Stalin chciał jak najszybciej narzucić Polsce i Polakom. Mimo, że wielu z nich nie znało języka polskiego, to właśnie im powierzył nadzór nad procesem sowietyzacji i stalinizacji Polski, upodobnianiu wszystkich dziedzin życia kraju do modelu radzieckiego.

Polacy nie mogli i nie potrafili skutecznie przeciwdziałać temu procesowi. Chociaż próby takie były podejmowane i to w sposób zorganizowany: opór zbrojny, działalność ugrupowań politycznych (PSL), Kościół, grupa Gomułki, działalność emigracji politycznej na Zachodzie i in. W tym czasie obywatele polscy pochodzenia żydowskiego zajmowali najwyższe stanowiska w kraju i wysługiwali się gorliwie Sowietom.

Wystarczy przypomnieć takie nazwiska jak Jakub Berman, Luna Brystigerowa, Anatol Fejgin, Roman Zambrowski, Zygmunt Modzelewski. Roman Werfel, Jerzy Borejsza, Adam Schaff, Józef Światło, Bronisław Geremek, Adam Michnik i jego brat Stefan, Alina Grabowska, Halina Mikołajska, Bauman, Pohoryli. Krążyło nawet takie złośliwe powiedzenie ile jest w Polsce Żydów ? Rząd i jeszcze trochę.

Skąd zatem ciągłe pomówienia Polaków o antysemityzm i podnoszenie tego problemu co jakiś czas ?

Otóż sprawa jest złożona, ale wytłumaczalna. Po pierwsze w całym okresie powojennym podnoszenie sprawy żydowskiej było zakazane, tłumione w zarodku, a nawet karane. Czuwało nad tym zażydzone UB i NKWD. Już tylko samo określenie, że ktoś jest pochodzenia żydowskiego traktowane było oficjalnie jako nacjonalizm, szowinizm itp. i spotykało się z urzędowym potępianiem i represjami. Dochodziło do takich paranoicznych sytuacji, że próba ukarania obywatela polskiego pochodzenia żydowskiego za pospolite przestępstwo, lub zwolnienie go z pracy, traktowane było jako przejaw antysemityzmu. Znamienne też, że inne nacje nie obrażały się, gdy pytano je o narodowość, np. Ukraińcy, Niemcy, Litwini, Białorusini, Czesi, Słowacy, Grecy, Nie obrażali się i dumnie przyznawali do swojego narodowego pochodzenia. Tylko Żydzi zawsze wstydzili się swojego pochodzenia, ukrywali je, zmieniali nazwiska lub spolszczali je. O innych obywatelach polskich obcej narodowości, czyli o tzw. mniejszościach etnicznych i narodowych wiemy sporo, ale o Żydach w Polsce nadal prawie nic albo, bardzo niewiele .

Sama zapowiedź podjęcia tematu żydowskiego powoduje już atak i agresje ze strony żydowskich grup szowinistycznych . Dlaczego? Dlaczego? Bo z góry zakłada się, że wyniki badań, nawet jeśli zostaną najbardziej rzetelne przeprowadzone, muszą być negatywne, niekorzystne dla Żydów ?

Wydaje się , że problem dojrzał już do tego, by niezależnie do trudności podjąć rzeczowe badania i dać odpór ciągłym kłamstwom krzywdzącym naród polski.

W związku z antypolską kampania prowadzoną za granicą, zwłaszcza w USA i Izraelu, coraz więcej Polaków oburza się na niewdzięczność Żydów. Szczególnie haniebne są ataki ze strony tych Żydów, których Polacy ukrywali w czasie wojny i ratowali im życie. Po ostatnich atakach na Polskę Jan Tomasza Grossa coraz więcej Polaków, którzy z narażeniem własnego życia, swoich najbliższych i sąsiadów, pomagali Żydom przeżyć hitlerowską okupację zaczyna żałować tego i gotowa wyrazić swoją postawę publicznie. Niektórzy gotowi są nawet zwrócić medale „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” i inne wyróżnienia po rozpętanej przeciw Polsce i Polakom kampanii oszczerstw. Zaczynają też rozumieć dlaczego faszyści tak bardzo nienawidzili Żydów, że postanowili pozbyć się ich, nie tylko z Niemiec, ale z całej okupowanej Europy. Po wybuchu wojny faszyści niemieccy rozważali, co prawda, możliwość przesiedlenia Żydów na Madagaskar, o czym pisze w swoich pamiętnikach gubernator Generalnej Guberni w Polsce Hans Frank, ale z różnych powodów zrezygnowali z tego pomysłu.

Jedno wszelako nie podlegało żadnej wątpliwości – pozbycia się Żydów, których cały otumaniony naród niemiecki uważał za największe zło, i którego trzeba się różnymi sposobami pozbyć raz na zawsze. Stąd każdego, kto uważał inaczej, kto próbował sprzeciwić się temu, faszyści traktowali jako „wroga III Rzeszy”. Niemców i inne nacje umieszczano w obozach koncentracyjnych, a Polaków, tylko Polaków za pomaganie Żydom i ukrywanie ich skazywano na karę śmierci. Kary takie dotyczyła także najbliższych, a nawet sąsiadów za to np. , że nie donieśli o ukrywających się Żydach. Tysiące Polaków zostało skazanych na śmierć za ratowanie im życia . Teraz, gdy są świadkami tak podłej niewdzięczności wobec narodu polskiego zastanawiają się czy warto było ratować życie Żydom narażając własne i swoich najbliższych?. W sumie Polacy uratowali życie około 100 tys. Żydów. Pojawiają się tez coraz częstsze głosy nawołujące by Polacy wyróżnieni medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” za ratowanie życia Żydom, zwrócili je. Również Europa Zachodnia nie lubi Żydów:

WAŁĘSA TEŻ PROTESTOWAŁ PRZECIW SZKALOWANIU POLAKÓW

Nawet Lech Wałęsa, znany ze swego serwilizmu wobec Żydów wypowiadał się z oburzeniem

A oto fragment jego wypowiedzi:”Ja przepraszałem jako prezydent, wiele razy to robiliśmy, a jeszcze ani jeden Żyd nie przeprosił Polaków, a tu też działy się różne ciekawe rzeczy i też byli zbrodniarze po stronie żydowskiej”.
Według niego, „są nieudacznicy żydowscy i inni, którzy rozdrapują rany,
którzy tylko żyją z tego pisząc książki, podburzając te narody, które  tyle ucierpiały”.(…) „To jest ohydne i z tym powinniśmy dawno już skończyć” – powiedział Wałęsa nie kryjąc wzburzenia. „Narody, które tyle zapłaciły, muszą być wyrozumiałe dla siebie, muszą zrozumieć, że
łajdacy byli po obu stronach”.
„Narody takie jak USA czy Francja czy Wielka Brytania nie przeprosiły nas za to, że nie wywiązano się z umów i porozumień, że dopuszczono do tej sytuacji, dlatego możemy w absurdach posunąć się bardzo daleko” (…) L.S, Cyt. za PAP)
Antysemityzm w Europie

Żydzi tylko Polakom przypisują antysemityzm, a ne dostrzegają tego zjawiska na świecie, zwłaszcza w Europie Zachodniej. Prawie połowa mieszkańców Europy Zachodniej uważa, że Żydzi mieszkający na tym kontynencie są bardziej lojalni wobec Izraela niż wobec państw, w których żyją na co dzień – wynika z opublikowanego sondażu.  Badania wykonała firma Taylor Nelson Sofres na zlecenie amerykańskiej organizacji żydowskiej Liga Przeciw Zniesławianiu (ADL), która od 1913 roku walczy z antysemityzmem. Sondaż przeprowadzono w Belgii, Danii, Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii pomiędzy 16 maja a 4 czerwca. Przeankietowano 2.500 osób. Wyniki opublikował francuski dziennik „Le Monde”.

Wyniki badań ogłosił Abraham Foxman, dyrektor ADL. Wyraził swe ubolewanie nad „trwaniem antysemityzmu” w Europie mimo doświadczeń holokaustu z okresu II wojny światowej.

Foxman przekazał, że w pięciu badanych krajach żyje łącznie milion Żydów. 45 procent ankietowanych uznało, że są oni bardziej lojalni wobec Izraela niż wobec krajów, w których mają swe domy. W Niemczech w ten sposób myśli 55 procent osób, a we Francji 42 procent. Dla porównania podobnie uważa 33 procent Amerykanów.

30 procent Europejczyków sądzi, że „Żydzi mają zbyt dużo władzy na świecie”. W ten sposób uważa 42 procent Francuzów oraz 44 procent Belgów. W Stanach Zjednoczonych ten pogląd podziela 24 procent ankietowanych.

ADL przeprowadził podobny sondaż w USA na początku tego roku. Pokazał on wzrost poziomu antysemityzmu w tym kraju. Obecnie 48 procent Amerykanów nie ma uprzedzeń antysemickich, podczas gdy w 1998 roku nie miało ich 53 procent. Z kolei 17 procent ankietowanych żywi silne uczucia antysemickie, co oznacza wzrost o pięć procent w porównaniu z sondażem sprzed czterech lat.

Napisał: dr. Leszek Skonka

(Cyt. Za “Bezpłatny Dziennik Internetowy” PAP, 2.07.2002)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *