Po co nam Senat

Od czasu do czasu na Internecie słychać nieśmiałe poszeptywania, że co by było, gdyby senatu nie było. Primo; w aktualnej strukturze polski senat jest przeciwko legalnie wybranej władzy a secundo; kosztuje drogo a senatorzy pozwalają sobie na wyrzucanie państwowych groszaków bez uczucia wstydu. Na dodatek szefem jest osobnik o zaszarganej przeszłości, bo podobno leczył tylko wtedy jak mu coś ‘wpadło’ do kieszeni.

Jak powszechnie wiadomo ojczyzną systemu parlamentarnego jest Zjednoczone Królestwo. Otóż dawno, temu uznano tam, że monarcha musi podzielić się władzą z narodem a tenże naród będzie ją sprawował przez swych legalnie wybranych przedstawicieli. Nazwali to monarchią konstytucyjną a system demokracją parlamentarną.

Pierwszym problemem nowej władzy było określenie co to takiego naród, bo przecież odzwierciedleniem jego struktury miała być grupa wybranych do sprawowania rządów.

Stąd to, jak oficjalna historia mówi, powstał podział parlamentu brytyjskiego na Izbę Gmin i Izbę Lordów i był niczym innym jak odzwierciedleniem struktury społecznej, są jednak tacy, którzy twierdzą, że dwie izby parlamentu powstały ze względów znacznie bardziej prozaicznych. 

Z braku higieny osobistej. 

Wiadomo, że nasi pradziadkowie w wiekach średnich i potem też zdecydowanie stronili od wody i mydła, i po prostu śmierdzieli tak bardzo, że przebywanie większej ich grupy w jednym zamkniętym pomieszczeniu było, nawet dla ich niewybrednych przecież organów powonienia, nie do wytrzymania. 

Dodatkowym problemem był fakt, że członkowie arystokracji i plebsu wydzielali odmienne zapachy.

Arystokraci, „sfrancuziali” jak ich określano, naturalne wonie przytłumiali perfumami, proletariusze natomiast, zwolennicy purytanizmu i prostoty obyczajów, unikali pachnideł uważając je za objaw zniewieścienia.

Często natomiast dla przywrócenia świadomości, której utrata była dość powszechnym, skutkiem braku wystarczającej ilości tlenu, zjawiskiem, stosowali roztwory amoniaku i octu. Zapewne wszyscy Polacy nie raz widzieli w mediach jak wygląda sala, w której obraduje brytyjski parlament, jest niewielka, posłowie siedzą stłoczeni tak bardzo, że nie ma mowy, jak w naszej sali sejmowej, o ucięciu sobie drzemki czy konsumowaniu czegoś tam, gdy nuda obrad ma negatywny wpływ na apetyt. W związku z tym, decyzje zapadają znacznie szybciej a raz wybrani posłowie nie walczą wszystkimi dostępnymi środkami o pozostanie na poselskim, dość niewygodnym stołku, przez następną kadencję.

Wracając do reszty Świata, z Polską włącznie, system dwuizbowy przyjął się niemal wszędzie, z wyjątkiem krajów relatywnie sprawnie rządzonych, jak np. Imperium Otomańskie, gdzie parlament zwany Dywanem był jednoizbowy. Tak było również z rosyjską Dumą. Ciekawostką historyczną być powinno, że jakikolwiek kraj, który w pewnym okresie historycznym osiągnął niespotykaną wielkość czy potęgę militarną, zawsze był rządzony systemem totalitarnym i przez pojedynczego satrapę. Historia zna takich przypadków wiele, od Aleksandra Macedońskiego począwszy, na Napoleonie, Churchillu, czy nawet Hitlerze i Stalinie skończywszy. A niewykluczone, że i w III RP mamy osobnika, który zaczyna zbyt mocno ‘wiercić się na politycznym stolcu’ starając się wpływać na takie dziedziny życia, na które, jako zwykły, prosty parlamentarzysta, nie powinien mieć wpływu.

Gwoli sprawiedliwości zaznaczyć tu należy, że po zakończeniu Drugiej Wojny ówczesne władze PRL zorganizowały referendum pod nazwą „3 X Tak” i podobno Naród Polski w jednym „Tak” zlikwidował dwuizbowy parlament. Oczywiście gdy nastała „prawdziwa demokracja” powrócono do starego modelu, tym razem bez pytania Narodu o zdanie.

Wielkim problemem był fakt, że gdy zawalił się system „demokracji ludowej” nikt tak naprawdę nie wiedział czym go zastąpić. Pierwszym prezydentem nowopowstałej RP został komunistyczny generał a drugim elektryk z podstawowym wykształceniem zawodowym, który na rządzeniu krajem znał się jak przysłowiowa ‘świnia na gwiazdach’. Jeden i drugi musieli bazować na grupie doradców; i tak pierwszemu doradzali byli dygnitarze systemu komunistycznego, drugiemu członkowie KORu, którzy z robotnikami mieli tyle wspólnego, że słowo robotnik figurowało w nazwie ich organizacji. 

Dodam jeszcze że w czasie negocjacji z Solidarnością i KOR-em w Gdańsku, tow. Fiszbach, skądinąd trzeźwo myślący członek KC PZPR zauważył „przecież to prawie sami Żydzi….” i nikt wtedy na to nie zwrócił większej uwagi, a potem już skłoniono tow. Fiszbacha aby więcej na żadnych łamach się nie wypowiadał. 

Jedni i drudzy doradcy bardzo starannie zadbali o swe własne interesy i zdecydowanie odrzucili koronną zasadę poprzedniego systemu, uznawaną dotychczas za dogmat – „sprawiedliwy podział środków produkcji”, co doprowadziło do praktycznego rozgrabienia majątku narodowego, który nasi Rodzice i my sami w pocie czoła odbudowywaliśmy po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej. Ktoś kiedyś skonstatował, że nowy system zrodził się ze starego tylko dlatego tak bezboleśnie, bo ci którzy dosyć obłowili się przez pierwsze 40 lat PRL-u chcieli mieć swobodę cieszenia się nagromadzonym dobrem. I tak się stało, a polska klasa robotnicza znów obudziła się „z ręką w nocniku”. 

Ostatnio nieco sprawniej myślący przedstawiciele polskiego społeczeństwa skonstatowali, że już wszystko co można było „oddać” wylądowało w rękach prywatnych lub zagranicznych a co gorsza nie wszyscy u władzy się załapali na prowizje.

Na domiar złego aktualna władza uznała, że za dużo demokracji to gorsze od komunizmu i postanowiła dokonać zmian, które na ogół nie cieszą się poparciem większości społeczeństwa a wywołują oskarżenia ze strony tych, którzy nauczyli się głośno krzyczeć, bo zrozumieli, że to co się dzieje może być zamachem na ich „demokratyczne swobody obywatelskie” a co gorsza na ich, dość świeży jeszcze, stan posiadania. 

Aktualnie mamy koronawirusa a on może pomóc w ugruntowaniu trwałości rządów tej samej grupy politycznej, co nie zmienia faktu że pytanie postawione w tytule tego postu jest dalej nie pozbawione sensu; „Potrzebny nam Senat, czy nie?” Jedno jest pewne, bez niego byłoby rządzić znacznie taniej. Ot co!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *