„Matka Odra” Świnoujście

Przedsiębiorstwo to powstało w latach 1948-1951. Oddane do użytku w 1952 roku dało pracę wielu ludziom. Niestety w 2003 roku PPDiUR „Odra” upadło.

… do dnia dzisiejszego nazywamy Ją Matką Odrą.
… a więc zacząłem swoją pracę na „morzu”. Matka Odra przyjęła mnie do „rybackiej familii” i już w pierwszym rejsie zadbała o to, aby neofita został ochrzczony i przyjęty do królestwa Króla Mórz i Oceanów Neptuna, gdy przepływałem równik na poz. 80 40’80’’ po odbyciu morskim rytuałem prób w dniu 2 października 1979 roku. W środowisku ludzi morza istniało wiele przeróżnych zwyczajów i obyczajów, bo każdy z wielojęzycznej rodziny marynarskiej wnosił swój wkład do skarbca tradycji marynarskich a i dzisiaj wiele z nich jest kultywowanych i przestrzeganych, ( choć wiele zanika). Ale Odra to było przedsiębiorstwo, które wpływało na życie całego miasta Świnoujście, na jego rozwój i życie nie tylko tych tam pracujących, ale i mieszkańców niezwiązanych z nim. Nam dawała pracę, dobre płace a naszym rodzinom trochę wyższy poziom życia. Ale jak to w życiu bywa- „coś za coś”. Mężów, ojców, nie było w domu przez sześć miesięcy a często i dłużej a nasze „dziewczyny” w tym czasie były ojcem, matką, Makarenką dla naszych rodzin i dzieciaków. Morze wymagało od nas „dobrej znajomości morskiego rzemiosła”, odpowiedzialności, pracy zespołowej, ale i pokory. Okres pobytu na „rybakach” umożliwił mi dobre poznawanie „morskiego rzemiosła”, ale i nauczył szacunku do morza.

z dużą przyjemnością wspominam ten okres pracy w PPDiUR Odra, bo tam stawiałem pierwsze kroki na morzu, tam zdobywałem doświadczenie i przechodząc kolejne szczeble wtajemniczenia poprzez młodszego motorzystę, motorzystę, asystenta uzyskałem dyplom Mechanika Okrętowego IV klasy. Stan wojenny wprowadzony w 13 grudnia 1981 roku przerwał moją „przygodę” na morzu i już nie wypłynąłem w kolejny rejs. Nie, nie żaden „styropian”. Nie, to nie. Ale Bóg Neptun ciągle czuwał nade mną i kilku letnim pobycie na lądzie dołączyłem do braci marynarskiej w Polskiej Żegludze Morskiej. Ale oprócz ciężkiej i trudnej pracy rybaka były też chwile bardzo przyjemne.

Zbyszek Mat

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *